Czy mocne alibi jest w stanie uchronić sprawcę przed skazaniem?

Udostępnij

Jednym z bardziej interesujących wyroków, w którym pojawiła się kwestia alibi oskarżonego zapadł w sprawie o kradzież kosmetyków. Kradzież osiągnęła wartość 24,99 PLN, a czyn ten spotkał się z wyrokiem miesiąca ograniczenia wolności wraz z obowiązkiem wykonywania nieodpłatnej i podlegającej kontroli pracy, która miała być poświęcona określonemu celowi społecznemu.

Praca ta miała być wykonywana w wymiarze 40 godzin. Wspomniany wyrok nałożył też obowiązek zapłaty równowartości mienia, jakie zostało skradzione pokrzywdzonemu. Wyrok mógł się uprawomocnić bez stosowania postępowania odwoławczego. A jednak od prawomocnego wyroku Prokurator Generalny wniósł kasację. W jego przekonaniu doszło do błędów nie tylko rażących, ale i takich, które wpłynęły w istotny sposób na sam wyrok oraz jego treść. Podstawowy zarzut dotyczył tego, że z góry założono, że wątpliwości nie budzą nie tylko okoliczności samego zajścia, ale i wina oskarżonego.

Konsekwencją takiego stanu rzeczy był wyrok nakazowy, który uznał, że oskarżony jest winny zarzucanych mu czynów. Tymczasem materiał zgromadzony w sprawie sugerował, że w momencie dokonania wykroczenia oskarżony odbywał już karę pozbawienia wolności. W takim wypadku można było mieć wątpliwości, co do tego, czy jest on rzeczywistym sprawcą czynu, jaki mu się zarzuca, a tym samym, czy w ogóle można zadecydować o nakazowym trybie rozpoznania sprawy. Bardziej właściwe byłoby zatem, w przekonaniu Prokuratora Generalnego, skierowanie sprawy na rozprawę, co pomogłoby w wyjaśnieniu jej okoliczności. Wniosek Prokuratora Generalnego dotyczył więc nie tylko uchylenia zaskarżonego przez siebie wyroku, ale i uniewinnienia oskarżonego. Sąd Najwyższy przychylił się do jego wniosku uznając, że kasacja jest zasadna.

Interpretacja wyroku

Tu warto przypomnieć, że jeśli w sprawie o popełnienie wykroczenia ma być wydany tak zwany wyrok nakazowy, musimy mieć do czynienia z sytuacją, w której nie tylko okoliczności czynu, ale i wina oskarżonego nie budzą wątpliwości. Nie mogą się one pojawić nawet po złożeniu przez oskarżonego wyjaśnień oraz w konsekwencji czynności wyjaśniających. Postępowanie nakazowe jest w związku z tym rozwiązaniem, które można stosować jedynie w odniesieniu do przypadków najbardziej oczywistych, a więc tam, gdzie mamy do czynienia z jednoznacznym materiałem dowodowym.

W sprawie, która stała się przedmiotem kasacji nie miała jednak miejsca taka sytuacja. Już w toku czynności ustalono, że osobą, która rzekomo dokonała kradzieży kosmetyków jest obwiniony, odbyło się to jednak jedynie na podstawie jego pseudonimu, który usłyszał świadek kradzieży. W toku postępowania ustalono jednak, że oskarżony przebywał w tym czasie w Zakładzie Karnym i są na to dowody. Nie ma też żadnych przesłanek, aby podejrzewać, że tego konkretnego dnia zakład opuścił. Sam przesłuchiwany do kradzieży się przyznał i właśnie to skłoniło sąd do zdecydowania o charakterze nakazowym procesu, w przekonaniu SN była to jednak zbyt słaba przesłanka, aby stosować takie rozwiązanie dopuszczalne przez prawo.